Aktualności

19.03.2018 r. 14:23

Porozmawiajmy o wiośnie.

Przychodzi 20 marca. Ten dzień będzie trwał dokładnie 12 godzin i 10 minut. Mowa o równonocy wiosennej lub przesileniu wiosennym. Termin ten ma też inne znaczenie. Określa zespół objawów opisywanych jako syndrom zmęczenia wiosennego. Dotyka on 60% mieszkańców Europy. Jeżeli obserwujesz u siebie częste i niekontrolowane ziewanie, trudności w koncentracji, apatię i osłabienie fizyczne to problem dotyczy tez Ciebie, choć niewielu z nas rozumie ten stan.

Pod wpływem większej ilości promieni słonecznych zaczynają się uaktywniać hormony, których produkcja spadła w zimie. Gdy robi się chłodno i szybciej zapada zmierzch wzrasta poziom melatoniny, która powoduje, że jesteś senny i znużony. Wiosną i latem zyskuje na znaczeniu serotonina- hormon szczęścia. Do jej wytwarzania potrzebne jest naturalne światło. Przez około 1 miesiąc organizm musi się zmagać ze spowolnieniem procesów metabolicznych, wypadaniem włosów, kiepską kondycją skóry, ogólnym osłabieniem. Zimowe menu często przysparza kilku zbędnych kilogramów co jeszcze pogarsza nastrój. Przesileniu wiosennemu może towarzyszyć ból głowy, rozdrażnienie, zaburzenia apetytu, kołatanie serca, niedotlenienie.

Jak to przetrwać? Łap każdy promień słońca- korzystaj ze spacerów. Śpij zdrowo i odpowiednio długo. Zadbaj o dietę- ma być lekka i bogata w witaminy i minerały. Trzeba ich dostarczyć także w postaci farmakologicznej. Dla układu nerwowego potrzeba witamin z grupy B, kwasu foliowego i magnezu. Witamina C i chrom przywracają prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego. Cynk i witamina A poprawia stan włosów i paznokci. Warto zaopatrzyć się w dobrze skomponowany zbór witamin i minerałów, produkowany na bazie naturalnych składników- wyciągów z ziół, warzyw i owoców. Dla tych, którzy są wyjątkowo wyczerpani zimą lub chorobą, są też preparaty ze zwiększonymi, w stosunku do dziennego zapotrzebowania dawkami witamin i minerałów. Koniecznie przed zakupem należy poradzić się farmaceuty by wspólnie dobrać odpowiedni do wieku, kondycji stosowanej diety produkt.

A w ogóle to spotkałam się z teorią, że sami jesteśmy sobie winni bo nikt nam nie karze żyć wbrew zegarowi biologicznemu. Jeżeli jesteśmy zmęczeni w marcu to znak, że czas na urlop;)

Pozdrawiam, Agnieszka


21.02.2018 r. 10:23

Lubię myśleć o aptece.

Lubię myśleć o aptece jak o miejscu szczególnym, trochę zaczarowanym. Spotkacie tu ludzi z pasją i dużą wiedzą. Można u nas zaradzić wielu dolegliwościom i poprawić sobie nastrój. Znaczą część oferty dobrych aptek stanowią dermokosmetyki i środki do pielęgnacji. Chcę zwrócić Waszą uwagę na kosmetyki dermatologiczne. Moim zdaniem to wspaniała, bardzo bogata grupa produktów, które pielęgnują skórę zarówno zdrową jak i podrażnioną. Wspomagają też w znacznym stopniu leczenie specjalistyczne. Dermokosmetyki to efekt pracy dermatologów, chemików i kosmetologów. Właśnie dlatego są dostępne najczęściej w aptece. Tworzone są z myślą o precyzyjnie określonych typach skóry lub dolegliwościach. Nie zawierają substancji mogących wywołać uczulenia. W ich składzie znajduje się minimalna ilość bezpiecznych konserwantów. Moimi ulubionymi są produkowane na bazie wód termalnych- czystych i bogatych w oligoelementy- żelazo, miedź, cynk, srebro, mangan, selen. Dzięki ich zawartości działają ochronnie, przeciwzapalnie i kojąco. To nie tylko tzw. emolienty do stosowania przy atopowym zapaleniu skóry. Wśród dermokosmetyków znajdują się produkty do skóry suchej i odwodnionej, preparaty przeciwtrądzikowe, przeciwłojotokowe i przeciwłupieżowe. Szczególnie bliskie są mi kosmetyki do skóry nadreaktywnej- zimą dającej się we znaki. Pękające naczynka można „potraktować” skutecznie serum lub kremem i zaczerwienienia znikają ekspresowo. Dodam, że za pomocą dermokosmetyków można też zatrzymać czas. Są świetne kremy nawilżające, z witaminą c lub z retinolem. Dobrane odpowiednio do wieku i stanu skóry skutecznie walczą z oznakami starzenia. A właśnie. Dobór odpowiedniego kosmetyku w naszej aptece nie jest kłopotem ponieważ mamy wszyscy odpowiednie przygotowanie by właściwie doradzić dobór środka do pielęgnacji. Wielu z nas robi to z wielkim zaangażowaniem. Uczestniczymy regularnie w szkoleniach podnosząc swoje kwalifikacje. Warto korzystać z naszej wiedzy. Swoją ukochaną serię kosmetyków dermatologicznych, do której należą produkty dla całej rodziny odkryłam już dawno temu i szczerze ja polecam. Najbardziej cieszy mnie kiedy wraca do mnie zadowolony pacjent i mówi, że to co razem wybraliśmy „działa doskonale”. Zapraszam do skorzystania z naszej wiedzy.

Pozdrawiam, Agnieszka


09.01.2018 r. 15:23

Suplement diety nie taki straszny.

Pacjenci nie lubią suplementów diety. Myślę, że wpływają na to wszechobecne reklamy. Udowadniają one wyższość leku nad suplementem diety. Oczywiście to niepodważalne, ale… No właśnie.

Czym jest suplement diety? Jest produktem złożonym z substancji odżywczych i ma być traktowany jako uzupełnienie normalnej żywności. Jest skoncentrowanym źródłem witamin, minerałów i innych substancji. Nikt nie twierdzi, że suplement zastąpi lek, gdyż nie ma on właściwości leczniczych. Nie zastąpi też zdrowego jedzenia a jedynie uzupełni naszą dietę. Nie jesteśmy w stanie bowiem dostarczyć organizmowi z pożywieniem wszystkich składników i w takich ilościach jakich organizm potrzebuje. Co więcej, spotkałam się nawet z twierdzeniem, że to co kilkadziesiąt lat temu przyswajało się z pożywienia w 60%, dziś przyswaja się już tylko w 40%. To znaczy, że dietę trzeba uzupełniać by zdrowo żyć. Do tego właśnie służą suplementy. Należy rozsądnie rozważyć jakich składników w diecie nam brakuje. Z całą pewnością są to kwasy omega 3, witaminy z grupy B, witamina D, C a także jod i selen. Nie muszę chyba udowadniać potrzeby wspomagania organizmu kwasami omega 3 lub witaminą D. Wspominałam już o nich jakiś czas temu i mogę osobiście zaświadczyć o ich skuteczności. Zaintrygowały mnie natomiast mikroelementy, takie jak jod i selen, w które nasza dieta jest uboga. Są dowody, że znaczna część populacji ma niedobór jodu, który jako podstawowy składnik hormonów tarczycy uczestniczy w regulacji metabolizmu. Pierwiastek ten występuje w formie organicznej w soli jodowanej, rybach morskich, glonach, indyku, surowym nabiale, ziemniakach, czosnku, żurawinie, czereśniach, fasoli i szpinaku. Uwaga! Łatwo go jednak w formie organicznej przedawkować. Dlatego suplementację jodu zaleca się w postaci pierwiastkowej (nieorganicznej). Takim preparatem jest płyn lugola. Oczywiście są schorzenia- choroba hashimoto, w których zażywanie jodu jest całkowicie wykluczone.

Jeszcze jedna ciekawostka, geograficzno- dietetyczna można powiedzieć. Nasz kraj leży na glebach ubogich w selen i dlatego w diecie Polaków występują jego niedobory. A przecież suplementacja selenu zmniejsza ryzyko zawału serca i niektórych rodzajów raka- prostaty, trzustki, płuc.

Reasumując- nie obrażajmy się na suplementy diety. Jeśli chcemy zdrowo żyć one są nam naprawdę potrzebne.

Pozdrawiam, Agnieszka


07.12.2017 r. 11:26

CO CIESZY OCZY?

Powinny nam służyć całe życie, sprawnie „pokazywać” wszystko co nas otacza. Dzięki nim podziwiamy zachód słońca, piękno krajobrazu, widzimy uśmiechnięte buzie naszych dzieci. Możecie dopisać tu sobie co tylko chcecie. Ważne, że dzięki narządowi wzroku i zmysłu żyjemy w pełni. Oczy to niezwykle ciekawy i skomplikowany instrument. Nie znam nikogo, kto chociaż raz nie narzekał na to, że oczy bolą, pieką, łzawią, są przekrwione. Zła dieta, dym z papierosów, mało snu, wiele godzin przed komputerem lub w klimatyzowanych pomieszczeniach, promieniowanie UV- NIE CIESZĄ OCZU. Mogą doprowadzić do rozwoju infekcji i poważniejszych chorób narządu wzroku. Wielu z nas, wśród niezbędnych w codziennym życiu akcesoriów wymienia krople do oczu. Mogą być nawilżające, łagodzące, wzmacniające warstwę lipidową. W zależności od tego jak nam oczy dokuczają, doświadczeni farmaceuci trafnie dobiorą odpowiedni produkt. Często nie odróżniamy oka podrażnionego od zespołu suchego oka. Codziennie słyszę od pacjentów, szczególnie w dojrzałym wieku, że ich oczy cały czas łzawią. Przyczyną jest degradacja naturalnej warstwy lipidowej oka postępująca wraz z wiekiem. Te same czynniki, które wywołują dyskomfort wpływają też na ostrość widzenia, za którą w narządzie wzroku odpowiada plamka żółta. Wiele osób sięga po preparaty mające zagwarantować poprawę. Ich głównymi składnikami są:

1) luteina i zeaksantyna- związki organiczne występujące w żółtku jaja, zielonych liściach warzyw, żółtych i pomarańczowych warzywach i owocach

2) omega-3- o ich wpływie na mózg i budowę oka wspominałam już jakiś czas temu

3) witamina E

4) borówka

Luteina i zeaksantyna występują w siatkówce oka, w największym stężeniu w plamce żółtej. Na rynku jest całe mnóstwo suplementów mających odżywiać oko, poprawić widzenie, hamować rozwój różnych schorzeń narządu wzroku. Są dobre i sprawdzone sposoby by dbać o oczy. Trzeba odwiedzić ulubioną aptekę i poradzić się doświadczonego farmaceuty.

Pozdrawiam, Agnieszka


08.11.2017 r. 14:49

Sposoby na jesień;)

Za oknem szaro-buro, deszcz i wiatr szaleje. Z radością i pewnym zdziwieniem stwierdzam, że mój nastrój jest „stabilny”. Mam wrażenie, że jest to zasługa witaminy D, którą zażywam już ponad miesiąc. Na własnej skórze przekonałam się, że to co polecam jako farmaceutka naprawdę działa. Takie doświadczenia bardzo pomagają w pracy ponieważ z jeszcze większym przekonaniem mogę służyć swoim pacjentom.

Przy okazji zainteresowałam się bardziej wpływem światła na nasz organizm. Wiedziałam, że promienie słoneczne przy udziale wit. D zapobiegają krzywicy, poprawiają nastrój i leczą niektóre choroby skóry. Istnieją dowody na korzystny wpływ światła na wydzielanie hormonów i enzymów. Zwolennicy światłoterapii (fototerapii) dowodzą też, że metodę tą stosuje się z powodzeniem w celu przyspieszenia przepływu krwi w naczyniach wieńcowych, regulacji snu, poziomu cukru oraz „zachęcenia” organizmu do zrzucenia nadwagi. W gabinetach fizjoterapeutów, ale tez w warunkach domowych stosuje się przecież lampy emitujące promienie podczerwone. Można je kupić w dobrych sklepach medycznych i aptekach.

Bardzo podoba mi się wykorzystanie światła jako „naturalnego” budzika czyli użycie go do tak codziennej i uciążliwej dla wielu z nas czynności jak poranne wstawanie. Urządzenie stopniowo zwiększa ilość emitowanego światła i dzięki temu budzimy się spokojnie, nie wypadając gwałtownie z łóżka. Odkryłam też istnienie słuchawek do światłoterapii. Stosowane kilkanaście minut dziennie uzupełniają niedobór naturalnego światła słonecznego, co zapobiega wahaniom nastroju i tzw. depresji sezonowej. Używa się ich jak zwykłych słuchawek, które zamiast dźwięku emitują światło. Ciekawe... Do tej pory uważało się, że to nasze oczy są najskuteczniejszą drogą dostarczania światła do mózgu.

Chciałabym wiedzieć jakie Wy poprawiacie sobie nastrój i jak walczycie z jesienną melancholią?

Pozdrawiam, Agnieszka


12.10.2017 r. 08:39

ZDROWE DZIECKO TO ZDROWY TY. :)

Myślałam, że tylko mój 8-letni syn cały czas zapomina. Wszystkiego- pracy domowej, zeszytu, bluzy, informacji, którą miał przekazać itd. Tymek mówi, że ma po prostu słabą pamięć. W ustach drugoklasisty brzmi to wesoło, ale ja czasem tracę cierpliwość. Okazuje się, że „problem” braku koncentracji wśród młodych uczniów jest raczej powszechny. Właściwie codziennie słyszę o tym od moich pacjentów. Ciekawe, że dotyczy to bardziej chłopców…

Nadzieja w tym, że dziecko dojrzeje i „objawy” ustąpią. W oczekiwaniu na to, korzystam ze swego wieloletniego doświadczenia popartego opiniami specjalistów, którzy zalecają obniżenie ilości cukru w diecie dziecka i włączenie do niej preparatów zawierających kwasy omega-3 oraz preparatów zawierających magnez. Omega –3 występują w dużym stężeniu w tkankach nerwowych- w korze mózgu i tkankach oka i poprawiają ukrwienie tych tkanek, przepływ bodźców nerwowych i informacji między neuronami. Gdy ich brakuje wbudowują się w to miejsce szkodliwe dla zdrowia izomery trans- rodzaj tłuszczu z przetworzonej żywności.

Oczywiście dostępne na rynku preparaty różnią się zawartością interesujących nas omega-3. Moje doświadczenie pozwala na wybranie produktu, który będzie skuteczny a jednocześnie nie obciąży portfela. Zawsze zwracam uwagę na jego postać. Jeśli chodzi o dzieci, najlepiej sprawdzają się płyny, kapsułki do żucia lub żelki. Wybrałam płyn o bardzo dużej zawartości omega-3 i wiem, że moje koleżanki farmaceutki też podają go swoim pociechom. Ważne, że dzieci piją go chętnie i nie narzekają na smak.

Od kilku lat obserwuję zwiększone zainteresowanie preparatami zawierającymi magnez przeznaczonymi dla dzieci. Powszechnie dorośli suplementują magnez. Dzieciom jest on jednak tez często potrzebny. Rodzice zrozumieli, że maluchy niechętnie jedzą ciemne pieczywo, orzechy, rośliny strączkowe, otręby, które są źródłem tego pierwiastka. Warto wiedzieć, że niedobór magnezu skutkuje brakiem koncentracji, rozdrażnieniem, trudnościami w nauce.

Zdrowe dziecko to zdrowy TY.

Pozdrawiam, Agnieszka


25.09.2017 r. 12:30

Lato nas opuszcza…

Niestety, słońca co dzień mniej. Jak co roku, nieodmiennie wprawia mnie to w zły nastrój. Z pewnością nie jestem osamotniona. Wiem- bo konsultowałam z koleżankami z apteki :) Zastanawiam się – co mogę zrobić? Pocieszyć się czekoladą? Hmm… na dłuższą metę to nie jest dobry pomysł, bo w końcu nastrój zepsuje odbicie w lustrze. A może wycieczka? Tylko urlopu już mało i przecież dzieci poszły już do szkoły…Zakupy!!! Ale… chyba nie mam nastroju. Cóż robić? Czym się wspomóc?

Pomyślałam, że spróbuję z witaminą D- wszak to witamina „słońca”. Pacjenci, z którymi pracuję są zadowoleni z efektów jej działania a ja zawsze zapominam o sobie. Nie bez powodu mówi się, że „szewc bez butów chodzi”. Lekarze też rekomendują używanie preparatów witaminy D. Jest ona inna od większości witamin, właściwie jest hormonem produkowanym z cholesterolu gdy skóra jest eksponowana na słonce. Jest niezbędna dla dobrego zdrowia i samopoczucia. Jej niedobory powodują przede wszystkim krzywicę, następnie osteoporozę, zwiększenie ryzyka chorób serca, cukrzycy, nowotworów, demencji. Wreszcie- odpowiedni poziom witaminy D przyczynia się do poprawy nastroju. Ciekawostką jest, że aby produkcja witaminy D była największa, trzeba wystawić do słońca nie tylko twarz i ręce ale jak największą powierzchnię ciała. Bardzo chętnie! Ale SŁOŃCA brak!!!

Pozostaje odpowiednia dieta i suplementy. Przyzwoita ilość witaminy D znajduje się w tłustych rybach: łososiu, makreli, pstrągu, mieczniku, tuńczyku. Żeby jednak utrzymać właściwy poziom witaminy „słońca” trzeba ich jeść dużo i często, najlepiej codziennie. Dobrym wyjściem będą więc suplementy. W oleju z wątroby dorsza znajdziemy znaczne ilości witaminy D. Preparatów jest dużo i każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie- kapsułki, tabletki, płyny, spray. Postać dobrać można w zależności od upodobań, ewentualnych obciążeń, współistniejących chorób. Pamiętajcie tylko, że jeśli wybieracie tabletkę to należy ją zażyć podczas posiłku gdyż witamina D rozpuszcza się w tłuszczach. I jeszcze dawkowanie rekomendowane przez specjalistów:

  • niemowlęta do 6 miesiąca życia 400 j.m./dobę, od 7 do 12 miesiąca życia 400-600 j.m./dobę
  • dzieci i młodzież 600-1000 j.m./dobę
  • dorośli 800-2000 j.m./dobę
  • kobiety w ciąży 1500-2000 j.m./dobę
  • dzieci i młodzież otyła 1200-2000 j.m./dobę
  • Już się zaopatrzyłam w odpowiedni produkt i wkrótce podzielę się z Wami swoją opinią. Zapraszam do Nas. Zadbamy wspólnie, żeby jesień nie zepsuła nam nastroju.

    Pozdrawiam, Agnieszka



    © Copryhight 2017 APTEKA Pod Lwem
    Projekt i realizacja: Bajt